Raport z Podrozy  do Polski maj 2003

 

"To byly piekne dni naprawde piekne dni....." i jak w tej piosence byla moja Podroz do Polski 2003. Zorganizowana i dopieta byla ona na ostatni guzik przez Barbare Janiec, autorke jej osobistej historii z SM pt:

" Ucieczka do Raju". Nasza wspolna podroz po kraju, byla jednoczesnie zwiazana rowniez ze stosunkowo niedawno wydana inna ksiazka, pisana przeze mnie, przy wspolpracy Osob z SM i ich Rodzin pt:"Sobie Moc.  Stwardnienie Rozsiane i jego leczenie inaczej, czyli Rehabilitacja Wielowymiarowa w SM. Przewodnik dla Osob z SM".  Barbara Janiec potrafila znalesc Sponsora, ktory nie tylko zaplacil za moj lot ponad oceanem, ale towarzyszyl nam, zapewniajac transport w wiekszosci podrozy po kraju,asystujac kadra swoich milych  wspolpracownikow, czasem tez zapraszajacych nas na male conieco w czasie dlugich godzin jazdy samochodowej. To ich firma OZONOMATIC proponuje Osobom z SM i bez SM, relaksujace i pomocne nam wszystkim w wielu problemach zdrowotnych, relaksujace"kapiele perelkowe". BJ przygotowala  plan naszej wedrowki w szczegolach.

 

 28go maja - Barbara Janiec podjela mnie na lotnisku Okecie i z miejsca zabrala sie do bardzo troskliwej opieki oraz  leczenia zarowno mojego poteznego przeziebienia, jak tez moich bardzo zbolalych stawow biodrowych. Stad z doswiadczenia wiem jakim skarbem jest w Polsce BarbaraJ, ktora nie tylko ma bardzo duze doswiadczenie w postepowaniu z osoba z SM, ale zna wiele bezcennych recept medycyny naturalnej, metody ktore szybko wyprowadzaja delikwenta z powaznej sytuacji na droge zdrowia, jak rowniez zna tajniki rehabilitacji ruchowej od najlepszej strony. BJ jest zwolenniczka siania dobroci jak robi to Dobra Wrozka. Dzieki niej tez, na wlasnej skorze, mialam okazje poznac walory kapieli perelkowych, niwelujacych bole i kompletnie relaksujacych. W tym czasie uzgadnialysmy szczegoly naszej wedrowki po Polsce. Snulysmy plany prezentacji, ktorych zadaniem mialo byc zapoznanie sluchaczy z idea Rehabilitacji Wielowymiarowej, rozwiniecie tego tematu, jak tez bezkonfliktowe przekazanie niezaleznych informacji na temat leczenia SM, radosc na spotkania naszych Delfinow Internetowych

 

W Warszwie poznalam pierwszego Delfina, sasiadke BJ Alicje, dzieki ktorej uprzejmosci i czarowi nie tylko moglam korzystac z internetu i kontaktowac sie  z moimi bliskimi oraz napisac artykul na temat leczenia SM do pisma "Neurologia.....", ale sluchalam o Warszawskim srodowisku SM, ogladalam wydania pisemka"Nadzieja"  redakcji Alicji i jej wlasnego wykonania wyroby ceramiczne, lacznie z podarowanym mi pieknym Delfinem. Smakowalam prosto z ogrodu jarzyny i inne polskie specjaly, a opowiadaniom i smiechom nie bylo konca.

 

6go maja- SOPOT-  byl pierwszym miejscem spotkania. Dojechalysmy tam pociagiem i zostaly podjete na dworcu przez Przedstawicieli Ozonomaticu oraz BogdanaR, ktory nas zabral do swego  mieszkania z bajecznym widokiem na wzgorza Sopotu, bardzo blisko plazy morskiej.  Wkrotce czekalo nas  najpiekniejsze ze wszystkich spotkan, spotkanie z Delfinami niemal na plazy. Jak to spotkanie cudownie wyrezyserowala BasiaP"Wilking", to juz tylko swiadkowie moga opowiedziec a zdjecia i film pokazac, bo ladunek emocji radosci, smiechu i lez byl zbyt mocny, bym mogla Wam opisac jak to naprawde bylo. Bylo cudownie i juz. Obok Basi i Bodzia w promieniach slonca, poznalam tam osobiscie nie tylko przybylych na spotkanie wymienionych Wybrzezan lacznie z  MaslgosiaS i JankaL, ale wedrujacyh setki kilometrow: Emilia, MalgosiaF, Ryszardem. Nieznacznie spoznieni dobili Henryka Filipek z Gdanskiego Oddzialu PTSR , zziajanany Marian Patzer, ktory ozyl pozniej po ochlodzeniu ( wazne!!),  jego zona Renata swiezo we wladzach PTSR oraz MarekS. Wymienilam podpisane imiona darujacych mi "slad w sercu", piekna, wzruszajaca dedykacje na ksiazce "Regula Trzech" W. Nocnego. Byl tez malenki bursztynowy Delfinek dla mnie a czerwone serca z delfinem rowniez dla innych Delfinow w Polsce, fotografowanie, filmowanie, dedykacje na ksiazkach, opowiesci i sluchanie oraz posilek dla nas fundacji Bodzia a wszystko w tej cudownej aurze i slonecznej, nieco zbyt goracej pogodzie. Nastepnie pierwsze oficjalne spotkanie w budynku Unii Wolnosci. Wieksze audytorium. Ostra dyskusja, czyjes lzy, czyjs protest, duzo pytan. Na sali sluchajacy JaroslawZ  i Halina, pozniej Delfin, swietna plywaczka jednoreczna,  pamietajaca poprzednie spotkanie w Dabku.  Pierwsza prezentacja Ozonomaticu  przez  DarkaW w obecnosci Naczelnego i towarzyszacych  mu  JarkaW i EdytyK. Wywiad prasowy.Wieczorem spacer z Bodziem i znowu jego fundy kolacja w barku nad morzem. Bodzio oddal nam swoje mieszkanie na te noc i wyniosl sie.

Nastepmego dnia po moim wczesnym spacer

 

 

ze wzdluz brzegu morza  i sniadaniu zdrowotnym juz w wykonaniu Bodzia, zostalysmy zawiezione do oddzialu Gdanskego PTSR i podejmowane przez HenrykeF i RenateP. Wiele tam pracy na rzecz osob z SM, ogromna troska i smutne informacje o osobach pogarszajacych sie na leczeniu interferonem. Plany na przyszlosc i nadzieja, ze BasiaP dolaczy do wladz i prac tego preznego oddzialu PTSR.

Z powrotem do Warszawy zabral nas swoim sluzbowym samochodem Slawek, Naczelny Ozonomaticu  w Polsce. Znakomity przyklad jak mozna prowadzic bussines w doskonaly sposob, myslac z troska nie tylko o wplywach ale o dobru wszystkich pracownikow jak tez klientow, byc jednoczesnie bardzo dobrym mezem i ojcem, znac jezyki i byc occurant we wszystkim o czym rozmowa moze zaprowadzic w czasie dlugiej podrozy i przy pysznym obiedzie.

 

8go maja- Garwolin -  byl nastepnym celem spotkania. Tam zabrala nas sloneczna Agnieszka z Ozonomaticu. Podroz niedluga. Goraco. Sala gimnastyczna w szkole zupelnie nie nadawala sie akustycznie dla naszej wymiany informacji.  Organizatorzy Ania i MarcinR umieli przeniesc okolo 50cio osobowe audytorium o pol pietra wyzej niemal bezczasowo. Wszyscy dokladali wysilku i po chwili bylismy uklokowani w bardzo przytulnym i dobrym akustycznie miejscu, doslownie pod schodami. Audytorium ciekawe prelekcji z reprezentacja zarowno neurologii jak tez miejscowej prasy. Fascynujaca dyskusja wesola i smutna. Krancowe odpowiedzi na moje pytanie czego nauczyla nas choroba i co jej zawdzieczamy: 1. Zobaczenie i pomaganie innym, ktorzy maja trudnosci zwiazane z niesprawnoscia. 2. Moznosc ucieczki od pijanstwa meza i zajecie sie wlasna choroba. 3. Moznosc ukonczenia studiow oraz wyjazdow zagranicznych zwiazanych z funkcja we wladzach PTSR(!). Opowiesc starszego pana z Parkinsonizmem, ktory mimo choroby i wieku siada na rower i jedzie do lasu, by nazbierac tam sil i energii obok grzybow. Czyjes doswiadczenie z interferonem, ktorym leczenie ponad rok nic pozytywnego nie dalo, co robic dalej? Inne doswiadczenie z Ozonomatic-iem, dajacym wrazenie, ze czlowiek ma uzdrowisko we wlasnym domu. Rozne osobiste uwagi i zwierzenia oraz ciekawe plany na przyszlosc swietnie dzialajacej w Garwolinie pani Ani.  Pamiatkowe zdjecia i pozne rozmowy w domu  Rodzicow Marcina. przy pysznej  kolacji  spod reki Mamy Marcina. 

 

10 maj zaczelam wizyta w domu Prof. J. Dymeckiego z Instytutu Psychoneurologicznego. Fachowe rozmowy o obu  ksiazkach i zachwyt nad "Ucieczka do Raju". Profesor  przyjal do publikacji moj artykul na temat leczenia SM. Moja proba wyciszenia bolu  jego zlamanej reki, przy pomocy energioterapii, okazala sie skuteczna. Potem krotka podroz do Siostr Urszulanek, smakowity obiad i spotkanie S. Lucyny, poetki, na wozku z powodu SM od okolo roku. Jej smutne oczy spowodowaly mego gwaltownego szukania ratunku poza medycyna konwencjonalna i to wtedy zacytowalam jej potrzebe podlaczenia sie do zrodla energii zdroowienia. S. Lucyna bez wahania pojela metafore i  "podlaczajac sie" w swojej modlitwie zdecydowala, ze  sprobuje pokonac przeszkode, chwile przed tym wydawalo sie niemozliwe do zejscia na dol schody. Zeszla i pojechalysmy razem na spotkanie do Lomianek.

 

Lomianki, Dom Kultury, zamiast Warszawy jako, ze w stolicy nie bylo "zapotrzebowania" na mnie, jednak kilka osob chcialo przyjechac, spotkac sie i posluchac. Agnieszka zawiozla nas do Lomianek. Dojechal MarekS ze swoja Bratowa i uczniami z Pulaw oraz AlicjaS, to dwojka Delfinow  obecnych na tym spotkaniu. Zrobilismy male kolko zanim przybyla wieksza grupa sluchaczy. Na poczatku nie podeszlam do Marka czekajac na jego reakcje. Marek zareagowal. Byl jeszcze bardziej niz zwykle i wzruszajacy swoim cieplym przywitaniem, kiedy zorientowal sie,ze jestem tuz obok. Mowil nam o sobie a potem zwracal uwage wspanialymi uwagami na temat RW i mojej prezentacji tej idei w trakcie wiekszego spotkania. Kameralna Alicja nie mowila wiele. Inna reprezentantka PTSR Urszula Dobrzyniec, rowniez z Infolinii,  zaskoczyla mnie swoim zdrowym podejsciem do zycia i do choroby.  jesli takie osoby sa w Infolinii dla Osob z SM, to mozemy wszyscy byc spokojni. S, Lucyna zabierala zywy i juz pogodny glos o Zrodle Zdrowienia w obu dyskusjach. Pytania i odpowiedzi dotyczyly leczenia SM i innych chorob. Zabierala glos moja przyjaciolka, neurolog Halina Strugalaska. Potem juz po prezentacjach mojej, BarbaryJ i Agnieszki rozmawiala ze mna zrozpaczona Matka niedawno zdiagnozowanej corki nie przyjmujacej rozpoznania do wiadomosci. Dobil nieco spozniony nasz Delfin, Marek z Warszawy z zona. Ich relacje z  ostatnich nienajlepszych przezyc z Avonexem.  Kwiaty - wiele od Marka dla Wszystkich dzialajacych, kwiaty od moich przyjaciol Hali i Tosi. Powrot do Warszawy juz z calkiem wesola S. Lucyna i jej pogodniejszymi planami.

 

11maj , niedziela i wizyta  w domu znanego Listowiczom Marka Stefanskiego, zlozonego choroba.  Spotkalam tam jego urocza i bardzo dzielna zone Roze i swietnie wychowane dzieci jak tez wlasnie przybylego w odwiedziny Ojca. Dlugie rozmowy co i jak robic. Plany rehabilitacyjne z  BJ i perelkami. Swietny obiad, obietnica, ze Roza dolaczy do Delfinow. Moze warto przypomniec sie im? Pozdrowic? Dodac otuchy? Co na to Delfiny Listowicze?

 

12 maj Poznan przywital nas na dworcu kolejowym delegacja z Ozonomaticu: JarekW i TomaszW.  Zostalysmy zawiezione przez nich do domu Jurka gdzie zebrala sie mala grupa Poznaniakow z DanusiaL, poetka, na czele. Byl z nami X. Tomasz. Omowilismy stare sprawy sprzed dwoch lat i obecna sytuacje tej bardzo preznej grupy zorganizowanej teraz jako nowy oddzial PTSR. Jurek zawiozl nas na miejsce spotkania. Nie wierzylam wlasnym oczom. Duza sala byla tlumnie wypelniona ludzmi siedzacymi za zlaczonymi  w kwadrat i nakrytymi stolami. Kawa, ciastka a przede mna ogromny tort z napisem:" Sobie Moc".  Na sali byli  nie tylko Poznaniacy, ale caly autobus przywiozl zaintersowanych z  okolicznych miejsc.  Byl pan Jan Namysl, znany Wam  z TENS i jego znajoma lekarz rehabilitant oraz rehabilitantka zainteresowana SM i specjalizujaca sie w tej chorobie. Spotkanie zaczelismy modlitwa X. Tomasza.  Wiele, wiele pytan w dyskusji na rozne tematy a w tym co sadze o interferonach. Nie moglam tym razem zrobic umiku i szczerze odpowiedzialam:" Uwazam, ze firmy interferonowe powinny otrzymac nagrode Nobla..........."- na sali cisza i zdziwienie- "za MARKETING" dodalam. .......BJ mowila pieknie o potrzebach Rodzin osob z SM i o "Raju", w ktorym te rodziny beda sie wzajemnie znajdowac z powrotem po tym, kiedy choroba nawatlila siec porozumienia, czesto pekajaca, bo wszyscy uciekaja w wyniku nieznanego, ktore budzi groze i strach. Potrzebne jest miejsce gdzie jest bezpiecznie i gdzie jest czas oraz warunki na zrobienie madrego i dobrego wyboru, szansa na powrot stlumionej nadzieji, na radosc zycia i jego sens, tetno i usmiech. Znowu  bukiety kwiatow, piekne, wzruszajace poezje Danusi, w tym jeden wiersz dedykowany mnie:" Jej glowe widzialam w chmurach gdy mowila kogo jeszcze powinnam pokochac: I aniola...I diabla....I chorobe... Do diabla! Mowi tyle byle Wypelnic godzine Umowiona. Moznaby myslec o niebieskich migdalach A ja - widac- sluchalam, skoro ciagle po latach, Chac nie chcac, pamietam Jak dziesiec  przykazan! Tamte slowo po slowie tamta cicha oracje! Ilez trzeba soli zjesc Ilez wylac lez By niemozliwemu Przypisac racje!"  Czytajac plakalam ze wzruszenia. Dostalam tez nagrana  przez Danusie, dwa lata temu audycja  radiowa z pania Dobron i ze mna, oraz sliczna figurka "BAMBERKA" z  Rynku w Poznaniu. Powrot pociagiem do Wawy pelnym pieknych emocji i widokow.

 

14 maj  - Lodz - podroz samochodem z Agnieszka. Nie moglysmy wydostac sie z Warszawy. Na miejscu czeka na nas duze audutorium, prasa, telewizja, ktore chca najpierw rozmawiac z nami. Wsrod sluchaczy Kasia Pawlak, Delfini Tomek z Magda i Yoanna. Zaczynamy  z opoznieniem i nieco inaczej niz w innych miejscach. Nie jestem jedynym mowca.  Organizatorka spotkania Grazyna Wlazlo, zaprosila swego znajomego lekarza anestezjologa, ktory praktykuje w Norymbergii,  medycyne manipulacyjna (osteopatie)oparta na zasadach przeplywu energii przez organizma czlowieka. Dr. Swidnicki, ktory pomogl Grazynie wykaraskac sie z jej SM, podobnie jak ja wedrowal po Polsce i prezentowal osiagniecia praktykowanej przez niego medycyny.  W Lodzi on to zaczal bardzo ciekawa prezentacje. Nastepnie mowilam ja.  Staralam sie nawiazywac do jego  sposobu myslenia i metod leczniczych, ktore w sumie pokrywaja sie z zasadami Rehabilitacji Wielowymiarowj. Po tych dwoch prezentacjach, dluga ciekawa dyskusja, wiele pytan . Agnieszka ma problemy z prezentacja zalet kapieli perelkowych. Okazuje sie, ze na sali jest rehabilitant, ktory wlasnie propaguje podobne urzadzenie innego producenta. Konsternacja i wynikajaca z niej na przyszlosc konieczna, prosta potrzeba  wzajamnej informacji i ustalania szczegolow spotkania przez wszystkich organizatorow. Wszystko skonczylo sie dobrze. BJ przedstawila swoja historie i na zakonczenie obie podpisywalysmy nasze ksiazki. Podziekowanie kwiatami i pieknym albumem  z serii Cuda Polski pt:

" Najpiekniejsze Miejsca" wreczone mi przez Waldka. Bozena Cyran, autorka  ksiazeczki pt: "Kuchnia Zdrowia i Mlodosci. Zyj radosniej dzieki pozywieniu", podarowala mi ja z piekna dedykacja. Po spotkaniu eleganckie przyjecie zorganizowane dla mowcow przez GrazyneW., w godnej polecenia restauracji "Cykada". Tam podsumowanie naszych wzajemnych i nieco podobnych, doswiadczen medycznych. Waldek zabral nas  na  fanstastyczny spacer po Piotrkowskiej. Spotkalysmy tam pozostalych Delfinow, Lodzian, Tomka i magde i Yoanne z mala coreczka na reku.

Powrot riksza do samochodu Waldka byl dodatkowa atrakcja. Jazda do domu Magdy Domanskiej, autorki pieknych poezji i wspolautorki ksiazki pt"   ". Wracamy do pasjonujacych dyskusji na temat zdrowia i metod jego zachowywania, wspaniala kolacja ze sprawdzaniem wartosci odzywczych podanych potraw i trunkow przy pomocy ........wahadelka. Troche to zabawa i duzo smiechu, kiedy okazuje sie, ze piwo nie jest wcale takie zle jak myslalam a wino czerwone i nalewki ziolowe maja swoje wartosci zdrowotne. Wahadelko jednak bardzo negatywnie ocenilo wedline wieprzowa i margaryne oraz nabial a zaaprobowalo jarzyny. Zostalam na noc u Magdy. Waldek porwal BJ

 

15 maj  tego dnia imieniny ZosiCH u niej w domu oraz pokaz serii cwiczen jakie ona codziennie wykonuje oraz sugestie dla niej od BJ. Pora na pozegnanie. Waldek zawiozl nas na spotkanie z moim kuzynem, ktory  z Lodzi zabral nas swoim samochodem  do Wroclawia . Przyszedl czas dla rodzin. U nich spedzilysmy dwa nastepne dni.

 

17 maj Wroclaw. Prezentacja w bibliotece "Ikar", zorganizowana przez Terese Marek z pomoca ElliZ. Teresa zalozyla Stowarzyszenie Wspierania Rozwoju Osob Niepelnosprawnych i propaguje zasady Rehabilitacji Wielowymiaropwej. Znowu byly jakies trudnosci w porozumieniu i za malo wspolpracy Odzialu PTSR, poprzednio niezwykle aktywnego i wyraznie zainteresowanego RW i obecnego na tym spotkaniu prezesa Henryka Lopyty.  Grupa sluchaczy byla o wiele mniejsza tym razem, niemniej zainteresowanie bylo bardzo aktywne, duzo ciekawych pytan. Byla urocza Maryla Urbanczyk, z oddzialu PTSR Walbrzych i nasza sliczna Ania z Zielonej Gory. Byli miejscowi przestawiciele Ozonomaticu: PiotrJ i..........., bardzo zainteresowani tematyka naszych prezentacji. Podpisywanie ksiazek.  Dla mnie najnowsze wydanie ksiazki "Tischner" W. Bonowicza z podpisami 32 osob i  slicznym podziekowaniem od Stowarzyszenia a potem spotkanie w domu Elli z jej smakolykami na stole oraz pokazem ciekawego i znanego Delfinom wystapienia w Telewizji Krakowskiej Elli razem z  jej mezem Wojtkiem. Ciekawe ich slowa:"Ona nic nie musi, ona jest chora",

" Zloscimy sie na swiat a tak naprawde na siebie samych", " My sobie sami stwarzamy problemy, bo bol i krzywda sa znajome a boimy sie nieznanych zmian". Spacer i rozmowa z Teresa Marek na temat jej programu dla osob z SM we Wroclawiu. Jeszcze sesja na "materacyku" kojaca bol moich bioder  i pora na spoczynek na lonie rodziny. Czytam  z pasja pozyczona od Elli ksiazke "O pracy ze sniacym cialem" autor Arnold Mindell, ktory w bardzo prosty i fachowy sposob interpretuje psychologiczne przyczyny powstawania objawow fizycznych i  rowniez proste metody opanowywania takich objawow jak zaburzenia rownowagi, sztywnosc miesni i inne, dajac przyklady osob z SM. Mam od Elli piekny prezent "Elementarz Wojciecha Eichelbergera dla kobiety i mezczyzny". Cenna lektura.

 

18- maj  - Niedziela- z moja rodzina. Podroz po petli dookola Wroclawia. BJ u Teresy Marek i ich rozmowy.

 

 19 maj- Tychy. Z Wroclawia zabral nas przedstawiciel Ozonomaticu do Tychow. Tam w Domu Kultury zostalysmy odebrane przez innych  przestawicieli Ozonomaticu Waldka Rogalskiego i bartkaK Wszystko przygotowane do rozpoczecia, ale za malo czasu na jakikolwiek oddech. Piekne audytorium. Na sali witajacy nas Przedstawiciele  Zarzadu Miasta i organizator spotkania p. Henryk Niderski. Wsrod sluchaczy Delfin Ela Egra z Rybnika, przedstawiciele medycyny i rehabilitacji. Czesc sluchaczy wychodzi po przerwie. Pozostali dyskutuja intersujaco, sluchaja przedstawienia BJ i Ozonomaticu.  Podpisywanie ksiazek, prywatne pytania i juz jestesmy w drodze do Rybnika wiezieni przez Waldka R. W Rybniku bylysmy oczekiwane przez Dr. med. Anne Dragon , neurologa i psychiatre, znanej wielu Osobom z SM w Polsce za jej nieporownywalnie wspanialy program SMowy w Rybniku. Maz , psychiatra przyjmowal nas po krolewsku.  Dr. Dragon jest po bardzo ciezkim urazie kregoslupa szyjnego w wypadku samochodowym rok temu. Jest aktywnie wlaczona w bardzo intensywny program rehabilitacyjny i juz widac poprawe. Mowimy glownie o jej powrocie do zdrowia z nadzieja, ze lada chwila Anna bedzie gotowa nawiazac wspolprace z ElaE i jej nowa grupa SMowa. Zostalysmy na noc w tym bardzo goscinnym domu. Sniadanie spod reki Doktora. Podziwialysmy jego wlasne malunki kwiatow, zbiory zegarow i starych kufli.

 

20-maj   Siemianowice. Dostalysmy sie tam znowu dzieki uprzejmosci WaldkaR z Ozonomaticu. Wital nas organizator spotkania i Prezes Stowarzyszenia  Chorych na  SM ich Opiekunow i Przyjaciol, Andrzej Bogdanowicz.  Wrecz oszalamiajace wrazenie na widok wielu sluchaczy scisnietych przy nakrytych stolach i czekajacych na prelekcje. Tym razem goscie najpierw musza odpoczac i sa nakarmieni wspanialym obiadem. Wracamy na sale. Sa znajomi. Basia Kowinska, zona WaldkaR.  Twarze jedne usmiechniete inne pelne niepokoju. Po prelekcji, bardzo duzo pytan. Podpisywanie ksiazek Wywiad dla radia i dla prasy. Wymiana adresow, plany wspolpracy. W droge do Rzeszowa. Zawiozl nas tam BartekKz Ozonomaticu i ugoscil wspaniala kolacja "U Ziryada" na Zamku w Przegorzalach. Poznym wieczorem dotarlismy do Domu Caritasu. Czekali na nas p. Teresa Gajdek i jej maz Stanislaw. Radosne przywitanie. Spac., spac a Bartek bez odpoczynku, wracal do siebie na Slask.

 

21 maj w Rzeszowie poznaje osobiscie smutnawego na poczatku Delfina  Roberta i jego zone oraz wielu mlodych ludzi z roznymi niesprawnosciami, pracujacych w warsztatach artystycznych pod opieka p. Teresy, instruktorow i rehabilitantki. Potem zbieraja sie sluchacze naszego spotkania Znajoma sprzed lat  Dr. Regina Walter-Cronek , neurolog i rehabilitant z Iwonicza Zdroju. Rozumiemy sie.  Jest nasza psycholog, Danusia Ochojska ze swoja piekna praca doktorska w formie ksiazki, naukowo przedstawiajaca problemy rodzin Osob z SM. To prezent dla mnie z piekna dedykacja. Na spotkaniu byli: Lucjana Rozborska, Dyr. Miej.Osr. Pomocy Spol, X. Ludwik Krupa, Senator R.P Mieczyslaw Janowski. Sala pelna. Okolo 90osob.  Jest nasza Beatka, sa inni znajomi internetowi wsrod nich Robert z zona . Spotkanie zaczynamy modlitwa i wprowadzenmiem przez p. Terese. Po prelekcji wiele, wiele pytan. Na wozku smutna mloda dziewczyna, pyta wrecz jak to zrobic, zeby  depresyjne nastroje zamienic na te bardziej zdrowe i pozytywne. Duzo innych pytan. Szokujaca uwaga Marszalka Woj. Podkarpackiego Leszka Deptuly na temat jego doswiadczen z pozywieniem jakie my konsumujemy na codzien i specyficznie na temat miesa, pelnego hormonow i antybiotykow. Znowu podpisywanie ksiazek, kwiaty, puzderko  z Indii zawierajace cenna pamiatke, sliczne wydanie wierszy Izabeli Wiazek "Do Pana panie Nikt" z piekna dedykacja od autorki.

 

22 - 27  maj- Zespol taneczny Rzeszow,  Stare Miasto i jego podziemia z Danusia. Wycieczka do Lancuta.Weekend w Bieszczadach, Myczkowce, Zapora w Solinie, Komancza,  oraz ostatnie rozmowy z Robertem i innymi.

 

28 maj -z Rzeszowa zabieramy sie autobusem wycieczkowym jadacym z p. Teresa, Ksiedzem i ich podopiecznymi do Lagiewnik na Dzien Niepelnosprawnych. Tlumy schodza sie i zjezdzaja do ogromnej Bazyliki. Wrazenie ogromne zarowno Ich we wspanialej architekturze nowej Bazyliki jak tez starego kosciola gdzie zyla Sw. Faustyna Kowalska. W tym kosciele radosnie spotykamy znowu MalgosieF i Delfina Artura. Pozegnanie z  lezka p Teresy i w droge do centrum Krakowa. Jestesmy goscmi w domu Artura a wlasciwie jego Mamy. Mieszkaja w blizniaku. Wita nas bardzo serdecznie zona Artura Gosia. Obiad w fantastycznej gospodzie "Chlopskie jadlo", funda Malgosi.

 

29 maj spotkanie w Krakowie w Domu Kultury na Kazimierzu. Tu nam pomogl Kierownik p. Janusz Paluch. Nieduza sala udekorowana pieknymi fotografiami Gosi i Artura oraz ich arrtystycznej grupy. Graja ich swiatla i cienie. Sa na sali Grzegorz Tusiewicz z zona Gosia i Roman Faranski. Sa bardzo mlode osoby z SM i sa lekarze. Artur wprowadza nas w nastroj a potem prelekcja, duzo pytan, uwagi, podpisy, kwiaty, lzy i usmiechy. Urszula Wladzinska, lekarz-rehabilitant, jedna  z pierwszych organizatorek ruchu SMowego w Krakowie zabiera glos i mowi z wlasnego doswiadczenia o ogromnej wartosci rehabilitacji ruchowej dla Osob z SM. Kawa u Kierownika.

 

30-31 maj w Krakowie odwiedzamy Dom Kultury na Rynku i redakcje Tygodnika Powszechnego a tam niezapomniana rozmowa z X. Redaktorem Adamem  Bonieckim, ktory  jest tez zaintersowany sprawami SM. Mowi z werwa i nieopisanym dowcipem o wielu sprawach poruszanych w czasie godzinnej naszej wizyty.  Arturowie pokazuja nam swoje piekne miasto i okolice. Czerna, Tyniec, obiad " U Zyriada" fundy Artura z fantastycznym widokiem na Wisle plynaca tuz pod Zamkiem. Pozegnanie i prezent: ceramiczny, pastelowy Delfin.

 

31 maj - MalgosiaF zmobilizowala wlasnego Tate.  Zabieraja nas samochodem do Zakopanego. Mamy wiec nie tylko malownicza droge, ale przednie towarzystwo . Po drodze telefonuje LeszekK. Mamy spotkac sie w domu Luci Bryji, przewodniczacej Zakopianskiego Oddzialu PTSR. Lucia i jej dom jak poprzednio entuzjastycznie witajace.  Sa Luci przyjaciele. Nakryty stol. Malenki pokoik wypelnia sie goscmi a za chwile dolacza Leszek w asyscie czterech osob. Pokoik pecznieje,ale wcale nie peka. Jest nam dobrze i wesolo. Duzo opowiesci. Leszka przyszla bratowa jest lekarzem i okazuje sie, ze calkiem serio zainteresowana Rehabilitacja Wielowymiarowa. Rozmowom nie ma konca, ale oni maja dzis wieczorem wrocic do Ciechanowa a Malgosia i tata do Krakowa. Nie moga zostac na spotkanie nastepnego dnia. Pod Giewontem czas na odpoczynek dla gospodyni i dla nas.

 

1 czerwiec po mszy swietej w intencji osob z SM spotkanie w sali parafialnej kosciola zakopianskiego. Duza piekna sala, ale ku rozzaleniu Luci, audytorium niewielkie. Za to na sali dwoch Ksiezy i Waldkowie z Lodzi. Moja prezentacja przeszla bardziej na tematy duchowe. Znowu duzo pytan, podpisywane ksiazek, pamiatkowy album z Tatr dla mnie iiii oszczypek!!!!!!!! Po zebraniu znowu jestesmy u Luci na smakolykach jako, ze samochod Waldka nie mogl nas uwiesc tego dnia nigdzie dalej.  W drodze do naszego domu wstepujemy na ......piwo. Waldek pamieta co o piwie  mowi wahadelko i nie popuszcza. Jest nam wesolo i dobrze. Nastepnego dnia Lucia zaprosila nas do Czarnego Dunajca na spotkanie jej przyjaciol. Dotarlismy tam juz naprawionym samochodem Waldkow.  Stara chata rodzicow goralki, nauczycielki, Marysi, wiejski uroczy ogrod, w ktorym czeka na nas stol zastawiony goralskimi spacjalami. Dobijaja Ewa i Zbyszek z Ratulowa. Ewa nauczycielka, na wozlu inwalidzkim, porusza tylko jedna reka i jest w glebokim dolku psychicznym. ZosiaCh staje na wysokosci zadania i wyciaga Ewe z jej depresji. Pomagamy wszyscy. Wracamy poprzez Ratulow i zwiedzamy piekny dom Zbyszkow, niemal muzeum.  Gospodarz zaprosza Wszystkich, ktorzy szukaja spokoju w malowniczej podtatrzanskiej wiejskiej atmosferze. Powrot do Zakopanego. Nastepnego dnia Waldek oferuje nam niezapomniany prezent. Wiezie nas swoim samochodem prosto do Warszawy. Po drodze funduje fantastyczny obiad, potem zjadamy cala lubianke truskawek. Wreszcie dom BJ w Warszawie a Waldkowie z powrotem do Lodzi.

Ostatnie dni, to juz porzadkowanie roznych formalnosci, nieudane proby znalezienia Wojciecha Eichelbergera, rozmowy z psychologami warszawskimi, ktorym Tosia podrzuci Przewodnik. Ostatnie pozegnania. Lot do USA.

Pozostaja niezapomniane wspomnienia, twarze, usmiechy. W uszch dzwiecza slowa przyjazne, smutne i wesole:

" Do zobaczenia".